śmierć Nadine Gordimer to ogromna strata, zarówno dla RPA, jak i dla świata literackiego. Dla mnie i innych, którzy ją znali, będzie to również ogromna strata osobista.

urodzona w listopadzie 1923 roku Nadine Gordimer pochodziła z innej epoki. Jej pierwszym zadaniem było odkrycie, że warto pisać o RPA. Oczywiście nie była pierwszą pisarką w Republice Południowej Afryki, ale dorastając wszystkie jej modelki były Europejskie; z definicji stąd wzięła się Literatura. Potem przyszła jej świtająca realizacja: ci mistrzowie, kochanki i słudzy; podzielony rasowo świat, do którego należała; Energie, namiętności i frustracje czarnych miasteczek; osobiste doświadczenie świata politycznego; głębsze teksty i podteksty życia południowoafrykańskiego-to i więcej stało się jej tematami, jej wędrującym gruntem.

podążała za instynktem i była przekonana, że to właśnie pisanie doprowadziło ją do polityki, ponieważ — jak kiedyś to zapamiętała — „polityka jest charakterem w RPA”. Jeśli zainteresowałbyś się charakterem, wkrótce zdałbyś sobie sprawę, że świat apartheidu nasycił każdy aspekt osobisty. Gordimer, kronikarz i bardziej osobisty, stał się kronikarzem i bardziej politycznym w RPA.

miała przedwczesny talent, a jej pierwsze opowiadania zostały opublikowane, gdy była jeszcze nastolatką. Po pierwsze, krótkie historie były jej metier, a niewiele mogło dorównać precyzji diamentów, którą wniosła do swojego rzemiosła. Następnie, w latach 50., pojawiły się powieści, a przez dziesięciolecia tomy opowiadań i powieści zmieniały się z imponującą regularnością.

ale Gordimer był również pisarzem non-fiction. Podróżowała po Egipcie, Kongo i Madagaskarze i pisała o tych miejscach, wnosząc do swojej pracy zmysłowe wyczucie krajobrazu i atmosfery, która była praktycznie niezrównana. W miarę jak coraz bardziej zanurzała się w świecie Johannesburga i politycznym temperamencie tamtych czasów, pisała również artykuły o polityce — o cenzurze i powstaniu Soweto w 1976 roku, chaosie i pozornie zbliżającej się rewolucji lat 80. na długo przed tym, jak świat polityczny to zrozumiał, podążała za Gramscim, określając ten moment jako „interregnum”: kiedy stare umierało, nowe nie mogło się narodzić, a teraźniejszość wypełniała się wielką różnorodnością chorobliwych objawów.

To właśnie pod wieloma względami jej rozwarstwienie tych chorobliwych objawów, jak również próba zmierzenia się z rozwijającą się historią, charakteryzowały jej wielkie powieści z Lat 70. i 80.jej powieść The Conservationist (moim zdaniem jej arcydzieło) z 1974 roku przepowiadała w niezwykle realistycznej, ale bogato symbolicznej formie ostateczne odzyskanie ich ziemi przez czarnoskórych mieszkańców RPA.

Burger ’ s Daughter, opublikowana w 1979 roku, skupiła się na córce anty-apartheidowej postaci politycznej (luźno opartej na bramie Fischerze), znajdując drogę w trudnym kontekście ruchu Black Consciousness, który odrzucał zaangażowanie białych w walkę polityczną.

July ’ s People (1981) został osadzony w wyimaginowanej przyszłości Rewolucyjnego załamania, ale jego prawdziwym rewolucyjnym gestem było zrozumienie kodów i założeń apokaliptycznej teraźniejszości z perspektywy wyobrażonej przyszłości.

W ostatnich fazach apartheidu Gordimer uosabiała swoją lojalność w inny sposób: występując w sądzie jako świadek dla członków ANC oskarżonych o zbrodnie przeciwko państwu i uczestnicząc w pogrzebach w miasteczkach, gdzie Czarnoskóra młodzież była zagrożona atakiem policji. Gdy apartheid dobiegł końca, wielu oddało hołd, w tym Nelson Mandela, ale jej post-apartheidowe powieści nadal badały południowoafrykańską rzeczywistość bez strachu i przychylności we wszystkich jej sprzecznościach i ciągłych problemach.

jeden wzór, choć nigdy się nie zmienił: wielokrotnie jej bohaterowie stawali przed zbliżającym się wyborem, czy opuścić RPA, czy nie. Raz po raz wybór stawałem się jasny: nie wychodziłem, albo, raz wyszedłszy, wróciłem. Południowa Afryka była na zawsze miejscem Nadine Gordimer.

pewnego ranka, w marcu 1980 roku, stałem z wielkim niepokojem przed jej bramą przed wejściem, aby przeprowadzić z nią wywiad w sprawie pracy, która stała się moją pracą doktorską i w odpowiednim czasie moją pierwszą książką. Później ściśle z nią współpracowałem, gdy redagowałem eseje zawarte w jej tomie non-fiction, The Essential Gesture.

szczęśliwie w 1991 roku, w tygodniu, w którym otrzymała Nagrodę Nobla, zaprosiliśmy ją do naszego kampusu, aby wygłosiła nasz najbardziej prestiżowy wykład. Później wciąż ją widywałem, kiedy tylko okoliczności na to pozwalały. Korespondowaliśmy i rozmawialiśmy przez telefon; rozmawiałem z nią zaledwie kilka tygodni przed śmiercią.

jak ją zapamiętam i czy ją zapamiętam? Dla wielu była odległa, być może zimna, jej pisarstwo było trudne i wymagające. Widziałem to jako wypełnione pasją i głębokim uczuciem. Pamiętam jej oczy, obserwujące wszystko z przenikliwym, ale intymnym efektem. Choć mała, miała opanowanie i równowagę tancerki, którą była jako młoda dziewczyna-i to było również w jej zdaniach. Była niezłomność, lojalność, wytrwałość, czułość, a przede wszystkim wielka przyjaźń.

w lipcu 2012 roku zatrzymałam się w jej domu na kilka dni. Poszliśmy razem do Market Theatre w Johannesburgu, jednej z jej wielkich przyjemności w mieście, które kochała. Chociaż pogoda była mroźna, była w niej niezaprzeczalna gorliwość, nawet gdy stawała się słabsza, aby żyć po brzegi. Miała najrzadszą jasność umysłu, ciała i ducha, tam dla wszystkich, aby zobaczyć i przeczytać w jej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.