Brama bez powrotu w Ouidah w Beninie ()

Boso wszedłem na gnijący kopiec wosku ze świec, oleju palmowego, piór i krwi ofiarowanych kóz i kurczaków. Byłem gotów porozmawiać z Bogiem duchowym Dankoli. W cienistej leśnej polanie przed zwęglonym fetyszem pnia drzewa, ozdobionym szczękami, wbiłem drewniany kołek do lepkiej świątyni. Po błaganiu Boga, by spełnił moje życzenie, przypieczętowałem naszą Umowę namaszczając świątynię krwistoczerwonym olejem palmowym i wypluwając trzy garści ognistego domowego ginu.

„Jeśli Twoje życzenie się spełni,” przypomniał Pascal, opiekun Voodoo, „musisz wrócić, aby poświęcić dwa kurczaki Dankoliemu.”

nie zdradzę tego, czego sobie życzyłam. W każdym razie nie była to moja prawdziwa inspiracja do odwiedzenia Beninu, pokojowego, demokratycznego Płonka z Afryki Zachodniej wciśniętego między Nigerię a Togo. Moją prawdziwą motywacją był wicekról Ouidah, liryczna nowela Bruce ’ a Chatwina. Napisana prawie 30 lat temu, opowiada o Dom Francisco de Silva, XIX-wiecznym brazylijskim imigrancie, który stał się najsłynniejszym handlarzem niewolników w Beninie.

narracja Chatwina o krwiożerczych afrykańskich królach, niewolnictwie oraz francuskich i portugalskich ambicjach jest fascynująca. Jednak to, co naprawdę urzekło mnie, to opowieści o Voodoo, praktyce, która jest nadal stosowana przez ponad 60% Beninów dzisiaj i uważana za religię państwową.

za zamkniętymi drzwiami

ręcznie wykonane posągi voodoo Na sprzedaż na Benin Voodoo festival, w pobliżu Ouidah ()

chociaż Voodoo z pewnością nie jest fikcją tutaj, obserwowanie go w akcji wydaje się na początku mało prawdopodobne. W Kotonu, największym mieście Beninu, biuro turystyczne kazało mi wrócić w styczniu, ponieważ Voodoo widziałem tylko na corocznym festiwalu w Ouidah, oferującym choreograficzne ceremonie dla beninowych turystów w dużej mierze francuskich. To dalekie od prawdy. Beninowie czczą panteon bóstw Voodoo, a dzięki dobremu przewodnikowi i kilku zachętom finansowym autentyczne ceremonie można oglądać przez cały rok.

z tą wiedzą udałem się do Porto-Novo, leżącego w pobliżu laguny byłego francuskiego miasta kolonialnego, liczącego 350 000 ludzi, 40 minut jazdy od ruchliwej Kotonu i na płaskiej, nadmorskiej równinie południowego Beninu, w sercu Voodoo.

atrakcyjne miasto duchów czczonych przez animistycznych Gounów, najbardziej widocznymi duchami Porto Novo są zmęczone światem Francuskie domy z miodowymi fasadami i obieranymi okiennicami.pierwszy poranek spędziłem na zwiedzaniu jego wspaniałych muzeów.

w Beninie Królowie są dziesięciocentowi, chociaż, jak wyjaśnił przewodnik po Muzeum Mireille, monarchia Beninu przetrwała przerwę podczas francuskiej kolonizacji w 1890 roku i 30-letniego flirtu z komunizmem.

ceremonialny król Porto Novo nie przebywa już w labiryncie czerwono-glinianych związków Honme. Nie korzysta też z łaźni królewskiej, w której co 21 dni przygotowywano dwie nowe królowe dla panującego monarchy, ani z tajemniczego chambre noire, gdzie kolejni władcy konsultowali się z duchami o ich losie. Drzwi były mocno zamknięte.

w pobliżu zamknięto także potężne drewniane drzwi ciekawie wyglądającego budynku w kształcie ogromnego stogu siana-loży Boga zangbeto.

członkowie tego tajemniczego kultu patrolują ulice Beninu po zmroku niczym nieoficjalna policja, przebierając się w kostiumy w stogu siana i sportowe kije, aby pokonać niesfornych obywateli. Chodziłem dokoła każdego wieczora, mając nadzieję, że będę ich świadkiem, ale nigdy tego nie zrobiłem.

a potem los w końcu się do mnie uśmiechnął. Spotkałem anglojęzyczną nauczycielkę o imieniu Yvette, która zabrała mnie do lokalnego czytelnika Fa.

najwyższe istoty

kobiety malujące symbole voodoo w Benińskiej wiosce ()

w pokoju wielkości szafki, zapchanym eliksirami, średni Casmin Fabiyi palcował swoje paciorki Fa (nici ośmiu drewnianych dysków) jak różaniec.

„moc Mawa-Lissa (Najwyższa Istota Voodoo) wysłała Fa na ziemię jako medium, aby odpowiedzieć na pytania o przyszłość”, powiedziała mi Yvette, opisując również, jak medium rzuca swoje paciorki w jedną z 256 pozycji, które następnie interpretuje jako słowo swojego boga.

Casmin wkrótce kręcił koralikami wokół, szkliwił oczy i mamrotał powtarzające się inwokacje. To było straszne. Na odlewanych koralikach nakładano również muszle wodne, kwarcowe i krowieńskie. Wtedy Casmin zadzwonił dzwonkiem. – Wrócił-wyszeptała Yvette.

moja lektura nie była szczególnie pochlebna. Coś w rodzaju szkolnego raportu „trzeba się bardziej postarać”, potencjalnie naprawionego przez spanie pod białym prześcieradłem z włączonym światłem. Zakończyliśmy popijając maniok gin z ziołami, aby zaradzić zaburzeniom erekcji. Grzecznie odmówiłem sekundom.

późnym popołudniem, Yvette i ja pojechaliśmy zemidjanem (motocykl-taksówka) do świątyni Manikpe Tolapata, dziesięć minut od Porto-Novo. Z pomocą Yvette i darowizną pieniężną w końcu mogłem wziąć udział w inaczej zamkniętej ceremonii.

kiedy pojawiła się Voodooza Mami Wata, głównie kobiety w białych szatach, byłam bardzo podekscytowana. Ale, jak informował mój przewodnik, Mami Wata to podobna do syreny bogini wody, która „oferuje szczęście i fortunę tym, którzy mają odwagę spotkać ją nad morzem”. I pomimo moich oczekiwań Hammer House of Horror, ani kropla krwi ofiarnej nie została rozlana, ani żadne wybrzuszające Oczy zombie nie zaszczyciły romansu.
zamiast tego ołtarz główny (pozbawiony ludzkich czaszek) był Drybling nagromadzeniem wosku i oleju, który przypominał mi tandetną dekorację stołu we włoskiej restauracji. Mimo to była to przyjemna, melodyjna, niemal ewangeliczna sprawa. Harmonijny chór żeński pięknie śpiewał i wirował przed głównym księdzem, który siedział z laską z Kości Słoniowej pod nadmuchiwanym Mikołajem.

„Voodoo to pokój i dobrobyt”

dom w Benińskiej wiosce ()

ksiądz wyjaśnił później, ignorując moje pytanie o wbijanie szpilek w podobizny twoich wrogów (wstyd, przygotowałem listę!). Jednak moja następna destynacja, okultystyczna Stolica Chatwin, Ouidah, obiecała coś bardziej noire.

około 70 km na zachód od Porto-Novo, Ouidah jest najbardziej klimatycznym i elegancko rozpadającym się małym miastem. Każdego ranka nieodparty aromat świeżo upieczonej bagietki doprowadzał mnie do szału z głodu, a po kilku dniach Voodoo było ostatnią rzeczą na mojej głowie.

wędrowałem po karmelowych, piaszczystych ulicach miasta, zauważając wspaniałe zabytki architektoniczne, takie jak portugalski Fort zbudowany w 1721 roku, aby zarządzać transportem niewolników, czy afro-brazylijskie rezydencje emancypowanych niewolników powracających z Ameryk.

Podążyłem za fanfarą (jazzowy pogrzeb) i odwiedziłem wijącą się z pytonami świątynię poświęconą Bogu węża Danowi. O zmierzchu osiedliłem się w barze w pobliżu świątyni pytona i patrzyłem, jak chmury nietoperzy owocowych leją się z drzewa mango, jak odlatujące dusze. Wszędzie, gdzie poszedłem, towarzyszyły mi gapiące się dzieci wykonujące ich krzykliwy mały utwór: „Yovo (biały człowiek), yovo, ca va? Yovo, yovo, bonjour.”
zdecydowanie polecam Route des Esclaves (szlak niewolników). Miejsce w finale 3.5 km pieszo przez tysiące niewolników z Ouidah do wybrzeża Atlantyku, wielu wysłanych długo po abolicji przez Dom Francisco de Souza.

Remi, lokalny przewodnik, pokazał mi rynek, na którym handlarze handlowali 15 mężczyznami Afrykańczykami za jedno działo. Na drzewie zapomnienia Remi wyjaśnił, że ” niewolnicy krążyli dziewięć razy, aby magicznie zapomnieć o wszystkim, aby nie byli smutni w nowym życiu.”

zbliżając się do wybrzeża, morskie bryzy szeleściły gaje kokosowe, podczas gdy kraby zgrzytały pazurami wśród namorzynów. Pod łukiem na linii brzegowej, zaprojektowanym tak, aby symbolizować „bramy bez powrotu”, patrzyłem na szare fale oceanu i kontemplowałem przerażone myśli pojmanych Afrykanów, którzy wiosłują do czekających na nich galeonów-niewolników, kołyszących się na horyzoncie.

wielu z nich eksportowało swoją kulturę Voodoo do Kolonii takich jak Brazylia i Haiti, a im dłużej spędziłem w Ouidah, tym bardziej wciąż kwitnący nurt kultu duchów zaczął się ujawniać.

wycieczka na rynek

Co jest na sprzedaż na rynku fetyszu Voodoo, Afryka Zachodnia ()

więcej towarów w sprzedaży na rynku fetyszu Voodoo ()

Ouidah rynek sprzedaje groteskowe rytualne akcesoria używane w ceremoniach. Stęchły zapach cuchnie od odwodnionych kawałków krokodyli ryjków, łapek hipopotamów, świńskich penisów, całych kameleonów, pangolinów i (odwróć wzrok-miłośników zwierząt) głowy kotów i psów.

oświetlony ładnym blaskiem świec targ nocą jest zwykle bardziej smaczny. Aż pewnego wieczoru, delektując się smażoną rybą i pomidorowym posiłkiem kukurydzianym, doszło do wielkiego zamieszania. Goniąc za krzyczącym, rozrzuconym tłumem, było stworzenie, może 7 Metrów wysokości, postać zamaskowana, całkowicie czarna i dziwnie rurkowata.

pośród pandemonium, pani serwująca mój posiłek krzyczała, schyliła się pod moim stołem i złapała mnie za nogi. Podniosłem aparat, ale kilku mężczyzn z panicznymi wyrazami twarzy ostrzegło mnie, żebym tego nie robił. Postać zniknęła w nocy.

później mój właściciel hotelu wyjaśnił, że to Gounko, Nigeryjsko-Joruba Voodoo, który wypędzał złe duchy.

podczas naszej rozmowy lokalna telewizja pokazała dzikookiego mężczyznę niosącego w ustach zarżniętą głowę kozła za zerwane więzadła szyi. Gdy paradował przez tłum, niektórzy ludzie upadli, trzęsąc się jak ewangeliści z gorączką w amerykańskiej telewizji. Wyczułem, że otwierają się wrota Voodoo. Następnego dnia byłem świadkiem czegoś niezwykłego.

Dark arts

tancerz na Benin Voodoo Festival ()

w lokalnym ośrodku, w którym dojrzewające owoce calabash aped basketballs, Remi wciągnął mnie w rodzinną ceremonię kultu przodków: Egungun.

jest to jedno z najbardziej wybuchowych wydarzeń Benińskiego Voodoo, w którym zmarłe duchy przodków przybierają postać ludzi, aby przekazać żyjącym mądrość i Sprawiedliwość.

szalone bębnienie wprowadziło Egungun do kompleksu. Opętani przez zmarłych mężczyźni nosili ekstrawaganckie cekinowe peleryny ozdobione motywami zwierzęcymi i ludzkimi. Ich twarze były zasłonięte krowimi ekranami. „Jeśli zobaczysz ich oczy, umrzesz!”krzyknął Remi nad kakofonią.

niektóre Egungun wirowały jak derwisze, zielone, srebrne i żółte peleryny tworząc kręcące się koła. Niektórzy po prostu przestraszyli tłum. Dwa potężne „potwory” galopowały na arenę, wysyłając ludzi do bananowego gaju. Nastroje wzrosły. Nosiciele patyków próbowali powstrzymać szaty Egungunów nieumiejętnie dotykając żywych. Była to chińska maskarada połączona z „biegiem byków” w Pampelunie. Wkrótce Remi i ja zostaliśmy przyparci do ściany przez potężnego Egunguna. Odwracając wzrok, przeczesał mi twarz włosiem końskim. – Biały człowiek-warknął głębokim barytonowym głosem, zanim ruszył dalej.

następnego dnia udałem się na północ do Abomey. Po dwóch dniach w taksówce z kierowcą o imieniu Filbert, nadmorska Równina ustąpiła falującemu krajobrazowi zielonych krzaków i ochrowych dróg, usianych granitowymi wzgórzami. Hornbills poślizgnął się po drodze z większą łatwością niż walczące taksówki-brousse (bush taxis) niosące podwozie-zginanie ładunków ludzi i ładunków zmierzających do Kotonu. Mijaliśmy woźnice chrześcijan w białych szatach, świeżo po świętowaniu objawienia Najświętszej Maryi Panny w Dassa-Zoume. Synkretyzm życia religijnego Beninów zapewnił, że jeszcze tego samego dnia niektórzy będą czcić animistyczne bóstwa.

Król Ghezo

zamaskował uczestników ceremonii Egungun w Beninie ()

w czasach halcyon Abomey było stolicą królestwa Dahomej (dawna nazwa Beninu). Pokolenia królów Dahomijskich toczyły wojny wewnętrzne, utrzymywały amazońskie Wojowniczki z zamiłowaniem do ścinania głów i sprzedawały niewolników Europejczykom, aby wyposażyć się militarnie. Jednak miażdżąca porażka Francuzów w 1892 roku spowodowała, że większość pałaców Dahomijskich została zrównana z ziemią, a Imperium zniszczone. W dzisiejszych czasach Abomey jest zaściankiem z niewielką pompą lub majestatem.

chciałbym zobaczyć dwa zachowane na liście UNESCO pałace Dahomiańskie: XIX-wieczne zamurowane w błocie pałace królów Ghezo i Glele, oba pełne cudownie makabrycznych artefaktów.

misternie wyrzeźbiony tron króla Ghezo spoczywa na czterech czaszkach rywalizujących wodzów, podczas gdy poza wszelkim gustem (wśród delikatnych portugalskich jedwabiów i brytyjskich karafek z ciętego szkła) jest królewski śmigło złożone z ludzkiej czaszki przymocowanej do skrzyp. Gdzie indziej dowiedziałem się, że harem Glele przepełniony był kiedyś 4000 panien młodych-co ciekawe, jego libido i serce wytrzymały przez 31 lat rządów. W wewnętrznym sanktuarium świątyni Djeho, zbudowanej przez Glele dla jego ojca Ghezo, moździerz jest wykuty z krwi 41 niewolników.

w dzisiejszych czasach można spotkać się z królem Dahomeju i zachować głowę. Spotkanie z Benińskim królem jest prawdziwą atrakcją i nie jest trudne do zorganizowania: przynieś coś na toast i przedstaw napiwek w wysokości około 25-50 USD.

wyjące demony

ludzie w maskach podczas ceremonii Egungun w Beninie ()

wszedłem do skromnego teraz Pałacu Króla Benhanzina II, kłaniając się u jego stóp, tak że moje czoło otarło ziemię. Jego Dahomejski rodowód został przywrócony w 1995 roku po zakończeniu rządów marksistowskich i chociaż jego uprawnienia są obecnie ograniczone, jest czarującym człowiekiem.

siedząc w wyściełanym fotelu, ubrany w niebieską czaszę, białą tunikę i saronga w kratkę, Jego Królewska Mość opowiedział o swoich królewskich poprzednikach z 1620 roku i w duchu entente cordiale omawialiśmy tematy tak różnorodne, jak tunel pod Kanałem La Manche i upadek Concorde ’ a. Zapytałem go, czy czci Voodoo? – Oczywiście-odpowiedział. „To jest nasza boskość, zanim pojawił się katolicyzm i nasz sposób, aby uczynić nasze życie lepszym.”Jak powiedział mi o żywych trupach Voodoo, wypiliśmy whisky Johnny’ ego Walkera. Kłanianie się okazało się nieco trudniejsze w drodze powrotnej.

po bezpośrednim kontakcie z potężnym fetyszem Dankoli, dalszej pół dnia jazdy na północ w Savalou, Filbert i ja wróciliśmy na południe na mój ostatni dzień w Beninie. Filbert wiedział o ważnej ceremonii Voodoo, która miała miejsce w Kotonu.

na bocznej ulicy w dzielnicy Mgomilite tłumy zgromadzone przez opuszczoną cysternę z ropą naftową. Byłem przelotnie rozczarowany odkryciem, że będzie to kolejna ceremonia a Mami Wata – ale nie na długo. Kobiety w białych szatach wyglądały na bardziej ostre, z wytrawionymi oczami i tatuażami. I hurra, laleczki Voodoo były schowane w swoich sarongach, z których każda reprezentowała liczbę bóstw, które czcili indywidualnie.

rozpoczął się harmonijny śpiew, jak poprzednio, ale bardziej szalony. Nagle starzejąca się kobieta, z głową na szyi, ściągnęła górę i zaczęła bić piersi. Wkrótce 20 innych kobiet robiło to samo; dużo mięsa jak na skromnego Anglika. W transie zaśmiali się i wyli, gdy księża pobłogosławili dzbanek z wodą.

„kapłani modlą się, aby złe duchy odleciały” – powiedział sąsiedni mężczyzna, zanim wrzask rozpalił gorączkowy tłum. Ktoś widział złą wizję, więc podszedł Półnagi Voodoosi, obrzucił nas uświęconą wodą i ponaglił ofiarę kurczaka, aby odpokutować.

Po raz kolejny zostałem porwany przez społeczeństwo oferujące magiczną migawkę życia i wierzeń, zanim pojawiło się europejskie chrześcijaństwo. Benin jest skąpany w prostym pięknie, ale posiada ekscytujące, mistyczne podbrzusze. Wpadłem całkowicie pod jej urok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.